ocena: 0+x

W dowolnym mieście dowolnego kraju wejdź do dowolnego zakładu zdrowia psychicznego. Po podejściu do biurka recepcjonisty powiedz, że chcesz odwiedzić kogoś, kto zwie się: „strażnikiem ambicji”. Z ust pracownika wydobędzie się odgłos tak nikły, tak nieznaczny, że początkowo nie będziesz nawet pewien, czy recepcjonista usłyszał, co do niego powiedziałeś. Wszelkie wątpliwości odejdą, gdy poprowadzony zostaniesz klatką schodową jaśniejącą w świetle zza wielu okien.

Na szczycie schodów pracownik pozostawi cię samemu sobie. Przed tobą znajdował będzie się niepokojąco spokojny korytarz. Idź nim do końca.

Prawdopodobnie spostrzeżesz cień przesuwający się po ścianie. Nie podążaj za nim, albowiem tamta rzecz zaprowadzi cię do miejsca, do którego nie chciałbyś się udać: wypełnionego twoimi przemilczanymi obawami i porażkami, od których nie mógłbyś uciec. Bez względu na kształt przyjęty przez cień ani na to, w jaki sposób tamta rzecz wabić będzie cię przebłyskami twoich marzeń, nadziei i żądz, nie pozwól na kuszenie swojego wzroku — ani, tym bardziej, swoich stóp.

Jeżeli dotrzesz do końca korytarza, ujrzysz otwarte drzwi bez żadnych zamków ani rygli. Podłoże za nimi utopione będzie w łagodnym świetle. To będzie twoja jedyna i ostatnia szansa na odejście stamtąd bez konieczności stawienia czoła strażnikowi ambicji i chronionemu przez niego obiektowi. Jeśli zdecydujesz, że nie chcesz kontynuować tamtego zadania, odwróć się i wróć drogą, którą doszedłeś pod drzwi. Nie rozglądaj się ani nie otwieraj żadnych drzwi, o ile nie chcesz odkryć tego, co skrywał cień, który cię kusił.

Za drzwiami znajduje się pomieszczenie pokryte sztucznym światłem zza wysokich okien, które pokrywają wszystkie ściany. Pośrodku pokoju stał będzie wysoki, zdrowy i nagi mężczyzna patrzący ku światłu. Jego ciało pokryte będzie niezliczonymi tatuażami i bliznami; wyłącznie jego twarz będzie od nich wolna. Możliwe, że będziesz chciał prześledzić jego spojrzenie, by dostrzec to, na co on patrzy. Śmiało, lecz niczego nie ujrzysz ani się nie dowiesz. Mężczyzna nie zareaguje na nic poza jednym pytaniem: „Co je łączy?”.

Gdy zadasz to pytanie, mężczyzna spojrzy ci w oczy. Odwzajemnij spojrzenie, ale wiedz, że jeśli nie jesteś na to gotów — jeżeli między twoimi intencjami kryje się choćby najmniejsza wątpliwość — zatracisz się w bezdusznych oczach mężczyzny na całą wieczność. Jeśli jednak twoje spojrzenie będzie odzwierciedlało szczerość, mężczyzna zacznie mówić niskim głosem, komicznym tonem. Opowie ci on swoją historię, jak gdyby nie miał żadnego znaczenia. Nie przegap jednak żadnego jego słowa, albowiem opowieść tamta stanowić będzie część twojego przygotowania. Uważnie jej wysłuchaj i zapamiętaj każdy jej szczegół.

Gdy mężczyzna skończy mówić, ułoży on swoje ręce na klatce piersiowej i wyciągnie szew z jednej z większych blizn. Wyciągając artefakty, mężczyzna będzie krwawił w śmiertelnej objętości. Poda ci szwy i wypowie swoje ostatnie słowa, bulgocząc w krwi: „Podjęcie się poszukiwania… prowadzi ku nieuniknionemu”.

Tamte szwy to obiekt 10. z 538. To, jak ich użyjesz, zależy od tego, co usłyszysz.