ocena: 0+x

W dowolnym mieście dowolnego kraju wejdź do dowolnego zakładu zdrowia psychicznego. Po podejściu do biurka recepcjonisty bez zawahania poproś o zaprowadzenie do kogoś, kto zwie się: „strażnikiem ciemności”. Pracownik zacznie z ciebie kpić, a ty będziesz musiał za wszelką cenę zachować spokój. Powtarzaj swoją prośbę, aż pracownik przestanie się zapierać i powstanie zza biurka, by poprowadzić cię korytarzami. Jako że jego zachowanie będzie się diametralnie zmieniać, zachowaj czujność. Jeżeli bowiem usłyszysz od niego choćby najcichszy, złowrogi syk, będziesz musiał, zatykając uszy, uciec stamtąd tak daleko, jak tylko będziesz w stanie. Będzie to znak, że przyszedłeś w nieodpowiednim czasie. Jeżeli nie zdołasz uciec, dźwięk przerodzi się w przeraźliwy warkot, a następnie w ryk powodowany niewyobrażalnym bólem, który nie ustanie, dopóki nie popadniesz w obłęd. Dopiero wówczas zostaniesz pozostawiony sam sobie, byś umarł w głuchej agonii.

Jeżeli recepcjonista będzie milczał, zaprowadzi cię pod zamknięte drzwi bez klamek ani zamka. Mężczyzna pchnie je bez żadnego wysiłku, a ty ujrzysz okręcającą się klatkę schodową, sięgającą takiej wysokości, że schody tamte nie mogą prowadzić na żadne wyższe piętro zakładu. Drzwi się za tobą zamkną, a ty nie będziesz umiał ich otworzyć. Pozostanie ci wspinać się po schodach, nie patrząc za siebie, bo wówczas wpadniesz w bezdenną otchłań tylko wyczekującą żywej ofiary. Nie licz stopni, które pokonujesz, albowiem znajomość tamtej liczby wpędziłaby cię w szaleństwo. Gdy jeden z nich zaskrzypi, będziesz musiał się zatrzymać. Drzwi pojawią się po twojej lewicy. Jeżeli jednak pojawiłyby się po twojej prawej stronie, pomódl się o szybką śmierć.

Powoli wejdź do pomieszczenia, a opatuli cię oślepiająca ciemność. Będziesz musiał iść prosto przed siebie, gdyż nawet najmniejsze zejście ze ścieżki zaprowadzi cię ku nieznanym, obserwującym cię ślepymi, ropiejącymi ślepiami kreaturom, które cię pożrą. Znak, że doszedłeś, gdzie miałeś dojść, da ci utulenie przez chłód. Wtedy będziesz musiał się natychmiast zatrzymać, albowiem w przeciwnym razie zginiesz z rąk stojącego przed tobą strażnika. W całkowitej ciemności, nawet z zamkniętymi oczami, będziesz zmuszony widzieć jego przerażającą aparycję. Ukaże się ona twemu zmysłowi w formie najstraszliwszego monstrum, o którym kiedykolwiek pomyślano, a obłęd będzie usiłował wkręcić się w twój mózg niczym robak w rozkładające się szczątki. Piorunujący oddech i nieprzerwany bełkot strażnika w pełni wystarczą, byś się rozpłakał, ale postaraj się nie wydać z siebie dźwięku głośniejszego niż chlipnięcie, albowiem mógłbyś obudzić to, czego budzić nie wolno. Jedynym pytaniem, które będzie mógł wyszeptać i nie zostać rozszarpanym na strzępy, będzie: „czego się boją?”.

Dookoła siebie odczujesz poruszenia twych oponentów, którymi powodują dreszcze. Usłyszysz o nienazwanych i niewyleczalnych chorobach, które uderzą w świat, gdyby strach dotknął to, o co zapytałeś. Niezliczone koszmary, które wyda ich własne przerażenie, dotkną tych o słabszych umysłach. Pośród strachów, które tknęłyby świat, poznasz ten jeden, najprostszy, niemal śmieszny, acz nieprzejednany, który stanowi rdzeń ich obaw. Pozostań w bezruchu. Gdy odczujesz, jakby twoja głowa miała się zapaść, wrażenie zaniknie. Jeśli nadal jesteś w stanie się poruszać, przed sobą ujrzysz drzwi prowadzące na zewnątrz zakładu. Tam, w trawie oczekuje cię rozbita klepsydra.

Możesz ją wziąć. Jest ona obiektem 13. z 538. Możesz dzielić się wiedzą o ich obawach, lecz nie chcesz użyć jej przeciwko nim.