ocena: 0+x

W dowolnym mieście dowolnego kraju wejdź do dowolnego zakładu zdrowia psychicznego. Po podejściu do biurka recepcjonisty powiedz, że chcesz odwiedzić kogoś, kto zwie się: „strażnikiem wieczności”. Pracownik może westchnąć, spojrzawszy na ciebie z najszczerszym pożałowaniem. Zostaniesz zabrany w dół schodów, które powinny prowadzić do piwnicy. Nie tam sięgają.

Wraz z twoim zagłębianiem się we wnętrzności zakładu coraz głośniejszy będzie się robił chór krzyków. Na początku będzie on ledwo słyszalny, jak gdyby rozbrzmiewał gdzieś daleko, ale wkrótce krzyki staną się wyraźniejsze i przeszywające, aż w końcu będą świdrowały tak głośno, że pochłoną wszystkie inne dźwięki. Wrzawa wkrótce stanie się tak bolesna, że odczujesz niezwykle potężną żądzę rozszarpania swoich uszu, by uciec od odgłosów. Oprzyj się temu! Pracownik, bez problemu wytrzymawszy udrękę kakofonii, wskaże ci drzwi i tak szybko, jak to możliwe, odblokuje je, po czym biegiem ucieknie, pozostawiając cię samemu sobie w tamtym ciasnym, ciemnym korytarzu.

To będzie twoja ostatnia szansa na ucieczkę. Jeśli zdecydujesz się kontynuować, otwórz drzwi. Przeszywająca cię wrzawa dobiegnie momentalnego końca, a w twoich uszach pozostanie dzwonienie. Pomieszczenie, do którego wejdziesz, będzie pochłonięte przez niemalże namacalną ciemność, która wypełniać będzie wszystko, oprócz odległej ściany. Przy niej zakuty w kajdany będzie wychudzony mężczyzna pokryty świeżymi cięciami po chłoście. Będzie na ciebie patrzył z maniakalnym wyrazem twarzy, najwyraźniej ignorując swoje ropiejące rany i skalpel wbity w klatkę piersiową. Jedynym sposobem na uratowanie się przed mrocznymi planami tamtego mężczyzny będzie zadanie mu pytania: „Kto je stworzył?”.

Zarechocze on, jak gdyby był zdychającym zwierzęciem, a następnie odpowie. Będzie to najstraszliwsza opowieść, jaką kiedykolwiek słyszałeś. Wykraczająca poza prymitywne pojęcia jak ból czy śmierć. Zagłębi się w istotę zła. Ci, których siła woli nie wystarczy, popadną w szaleństwo.

Gdy skończy, będziesz mógł uwolnić go od jego straszliwego ciężaru. Wyciągnij skalpel, a mężczyzna, wzruszywszy ramionami w agonii, zamilknie… na zawsze.

Tamten skalpel to obiekt 3. z 538. Od ciebie zależy, czy resztę ochronić, czy zniszczyć.