ocena: 0+x

W dowolnym mieście dowolnego kraju wejdź do dowolnego zakładu zdrowia psychicznego. Po podejściu do biurka recepcjonisty powiedz, że chcesz odwiedzić kogoś, kto zwie się: „strażnikiem przyszłości”. Jeżeli pracownik zaproponuje zaprowadzenie cię do strażnika, nie idź za nim, albowiem nie jest on prawdziwym przewodnikiem i zaprowadzić może cię jedynie w obłęd. Właściwy przewodnik zamilknie i wręczy ci kartkę papieru. Droga, którą musisz obrać, opisana jest krwią i ogniem. Zacznij kroczyć, koncentrując się na kartce. Jeżeli twoje skupienie pozostanie wystarczająco silne, przejdziesz przez zarówno biurko, jak i recepcjonistę, po czym znajdziesz się w długim, nieużywanym korytarzu. Kiedyś być może wydawał się bogaty, kolorowy i obiecujący, lecz dzisiaj jego ściany są poplamione, a dywan czarny i brudny.

Wraz z twoją wędrówką korytarzem za wcześniej niezauważonymi oknami zaczną przemieszczać się obrazy. Może ci się wydawać, że kątem oczu widzisz od dawna nieżyjących przyjaciół, którzy cię wołają, albo utraconych ukochanych ponownie młodych i na nowo się tobie oddających. Głosy będą szeptać, że okna kryją drugie szanse — możliwości naprawy rzeczy. Możesz ponowić swój wybór — powiedzą — lecz nie możesz odwrócić spojrzenia od kartki w swoich dłoniach, albowiem wówczas w pełni ujrzysz to, co obserwuje cię z zewnątrz. Skończyłbyś bez nadziei na żaden ratunek.

Zeznania różnie opisują ostateczną, niemożliwą długość korytarza. Niektórzy mówią, że musisz kontynuować wędrówkę, dopóki przez okna nie ujrzysz wszystkich wariantów twojej przyszłości. Inni wskazują, że im bliżej do zjednoczenia obiektów, tym krócej trwa tamta podróż. Jeżeli drugie twierdzenie jest prawdziwe, niechaj wszyscy, którzy się tam udadzą, natkną się na podróż długością wykraczającą poza wszelką rachubę.

Dopiero na końcu korytarza będziesz mógł odwrócić spojrzenie od kartki, ale nawet wówczas nie będziesz mógł spojrzeć za siebie. Drzwi przed tobą prowadzą do sali balowej, która niczym korytarz podupadła ze swojej elegancji w brud i żałość. Kontynuuj wędrówkę, aż drzwi i wszelka sposobność na ucieczkę znajdą się poza twoim zasięgiem.

Uważaj, albowiem strażnik obserwuje cię nawet teraz.

Dalsza ścieżka niegdyś wiodła prosto przez środek pokoju. Nie zachował się, tak jak reszta wnętrza, przez co ścieżka uległa… zmianie. Jeżeli zbyt wielkiej — możesz nigdy nie znaleźć drogi wyjścia, co skaże cię na spędzenie swojego nienaturalnie długiego życia na żałowaniu, że nie oddałeś się żądzom zza korytarzowych okien. Jeśli jednak dopisze ci szczęście, ujrzysz punkt, gdzie ostatnie promienie światła całkowicie zanikają. Będziesz musiał zamknąć oczy i zaczekać, bez względu na to, co się następnie stanie. Jeżeli nie zawiodłeś strażnika, usłyszysz miękki pomruk kota i odczujesz jego ciepło wikłające się między twoimi stopami.

Nie możesz otworzyć oczu, dopóki pewien głos nie zada ci trzykrotnie pytania: „Co z nimi uczynisz?”. Odpowiedzenie na nie za pierwszym lub drugim razem sprawi, że pomruki przerodzą się w warkot, a twoje gardło przebije tysiąc ostrych niczym żyletki pazurów. Dopiero po trzecim, ostatnim, pytaniu będziesz mógł otworzyć oczy.

Ujrzysz kobietę leżącą na łożu. Najwyraźniej podzieliła ona los z otoczeniem, albowiem możliwe, iż niegdyś była przepiękna, lecz dzisiaj, rozłożona nago na swoim łóżku jest okazem obrzydliwie tłustego człowieka, którego skóra naznaczona jest odleżynami, martwymi tkankami oraz objawami kiły. Dookoła kobiety gromadzą się setki kotów. Po pewnym czasie jeden z nich zbliży się do twoich stóp, jak gdyby czegoś od ciebie oczekiwał. Przemów, wyłącznie do niego, słowami: „Uczynię to, co muszę”.

Nauczy cię on języka kotów, a gdy to się stanie, pozostałe wyjawią ci sekret, którego nie można poznać ludzkim zmysłem. Nie wolno ci go wyjawić, dopóki nie nadejdzie taki dzień, że nie będziesz miał niczego innego, co mógłbyś oddać. Koty to istoty zazdrosne, które raduje ból zdrajców ich zaufania.

Tamten sekret to obiekt 16. z 538. Więcej nie wolno mi o nim powiedzieć.