ocena: 0+x

W dowolnym mieście dowolnego kraju wejdź do dowolnego zakładu zdrowia psychicznego. Po podejściu do biurka recepcjonisty powiedz, że chcesz odwiedzić kogoś, kto zwie się: „strażnikiem ścieżki”. Pracownik zrobi wszystko, co może, by utrzymać wyraz obojętności na twarzy, i wręczy ci klucz. Recepcjonista wyjaśni ci, że możesz nim otworzyć drzwi do nieużywanego schowka. Gdyby tylko było to takie proste. Po odnalezieniu i otwarciu właściwych drzwi twoje spojrzenie osiądzie na wąskiej, okręcającej się drodze zawieszonej w nieskończonej pustce, w której sporadycznie będą się jawić wielkie zarysy rzeczy, których lepiej nie opisywać.

Spadnięcie z tamtej ścieżki jest równoznaczne z wyrzuceniem się z samej rzeczywistości. Na tego, kto w wyniku pomyłki lub ściągnięcia ze ścieżki przez ponadczasowe monstra czyhające na krańcach stworzenia wejdzie w pustkę, ten skazany będzie na koszmarny i niepojęty, wieczny horror. Jeśli podczas wędrówki tamtą doliną zapomnienia poczujesz się obserwowany, twoją najlepszą szansą na przetrwanie będzie natychmiastowe zatrzymanie się i wstrzymanie oddechu. Trwaj tak, aż twoi widzowie albo stracą zainteresowanie tobą, albo po ciebie ruszą. W drugim przypadku śmiało krzycz tak głośno, jak tylko umiesz. Wiedz jednak, że nikt ci nie pomoże.

Na końcu ścieżki znajdują się drzwi prowadzące do niewielkiego, oblepionego błotem pomieszczenia. Pod przeciwległą ścianą będzie się znajdowało nadzwyczaj wychudzone ciało. Pozostałości jego skóry już dawno zaczerniła martwica. Zbliż się i zadaj jedno pytanie: „Jak zyskały strażników?”.

W odpowiedzi na twoje pytanie „zwłoki” zaczną się poruszać. Z ich oczodołów emanować zacznie łagodna, czerwona poświata, a głowa się uniesie i wyszepcze długą oraz makabryczną historię strażników. Opowie ci o przeklętych paktach i nieopisywalnych aktach okrucieństwa, poruszając każdą formę zła znaną człowiekowi i Bogu oraz kilka tych, których nikt nie pojmie. Co więcej, usłyszawszy od ciebie tytuł jakiegokolwiek strażnika, ciało wyjawi ci jego historię oraz znaczenie chronionego przez niego obiektu.

Cóż. Niezupełnie jakiegokolwiek strażnika. Strażnik ścieżki nigdy nie zagłębi się w szczegóły dotyczące jego samego, albowiem ghul żywi nadzieję, że nie zakwestionujesz tego, dlaczego najwyraźniej nie posiada on żadnego obiektu. Prawda jest taka, że niepokojąca poświata z oczodołów ghula to światło emanujące z obiektu, który jakimś sposobem znalazł się w tamtej czaszce.

Tamta rzecz to obiekt 7. z 538. Jego strażnik uczyni wszystko, by cię do niego nie dopuścić.